czyli wywiad z Maciejem Cetnerowskim na temat ostatniego spotkania na szczycie i nie tylko.

Pomorze Seahawks to jedna z najstarszych, najbardziej doświadczonych drużyn występujących w Polskiej Lidze Futbolu Amerykańskiego. Świetna grupa zawodników, z rozmysłem  budowany i poukładany klub, to wszystko umożliwiało Jastrzębiom co roku walczyć o najwyższe cele w PLFA. Ubiegłoroczny sezon trudno jednak zaliczyć do udanych. Piąte miejsce słusznie zostało uznane za porażkę. Gdy w innych polskich zespołach w takiej sytuacji zazwyczaj posadę traci trener, to w przypadku Jastrzębi trudno to sobie wyobrazić. Maciej Cetnerowski jest jednym z najmłodszych szkoleniowców, który może pochwalić się wieloma sukcesami nie tylko w Gdańsku, ale poprzez pracę dla reprezentacji, również w całym kraju. O nadchodzącym piątym sezonie, nowych zasadach, aktualnych zmianach w funkcjonowaniu ligi, a także Seahawks specjalnie dla portalu Sportowiec.org- Maciej Cetnerowski, szkoleniowiec Pomorskich Jastrzębi.

 

 

W nadchodzącym sezonie czeka nas dużo zmian organizacyjnych. Czy Twoim zdaniem jest to odpowiedni okres dla ich wprowadzania?

Zmiany które wejdą w tym roku w życie i tak nie są wszystkimi z zaproponowanych. Po raz pierwszy będziemy mieli prawdziwy budżet ligi, zakładający opłacanie osób odpowiedzialnych za prawidłowe funkcjonowanie ligi. Uważam to za bardzo duży krok do przodu. Zmianą, która nie została wprowadzona było natomiast przekształcenie ligi w spółkę prawa handlowego gdyż wg oceny większości z nas nie jesteśmy jeszcze gotowi na ligę profesjonalną. Idziemy zatem do przodu, ale równym, zrównoważonym tempem.

Dlaczego według Ciebie nie jesteśmy gotowi na zmianę formy prawnej?

Po pierwsze za późno się o tym pomyśle dowiedzieliśmy. Na ten sezon na pewno transformacja zainteresowanych drużyn nie mogłaby nastąpić. Po drugie jest to w chwili obecnej za duży wydatek dla drużyn. Na pewno nie wszystkich byłoby na to stać. Żeby sfinansować takie przedsięwzięcie potrzebujemy jak najwięcej jednostek gotowych na to finansowo i organizacyjnie żeby dźwignąć taki projekt. Osobiście uważam że spółka jest czymś dobrym, lecz trzeba mieć z kim tę spółkę zawiązać. Mówię tu nie tylko o klubach a także o inwestorach. Zawsze naturalnie może pojawić się argument za tym, iż nie ma inwestora bo nie ma spółki, lecz zawsze gdy takowy się pojawi można zacząć działać sprawniej i szybciej w tym zakresie. Zawsze możemy z kimś takim usiąść, przedyskutować wszystkie za i przeciw wejścia w takie przedsięwzięcie. Na pewno jest to coś co nas czeka w niedalekiej przyszłości ale decyzję o wejściu w takie rozwiązanie należy podjąć mając na względzie przede wszystkim dobro drużyn i zawodników.

Czy nie obawiasz się oporu przed tą zmianą szczególnie wśród drużyn mniej majętnych, takich które utrzymują się głownie ze składek zawodników? Przecież mogą powiedzieć – nie znamy się na tym, nie widzimy w tym wartości dodanej dla nas, nie stać nas, po co nam to?

Ważnym punktem w całej dyskusji dotyczącej spółki była kwestia stworzenia zaplecza wraz ze wspieraniem drużyn które nie są jeszcze na to gotowe. Tym którzy nie są na to gotowi chcemy pomagać aby mogli do zreformowanej ligi wstąpić i stanowić jej skład. Zawsze będą głosy za i przeciw i zdajemy sobie sprawę z tego, że nie wszyscy będą do tego gotowi. Nie ukrywajmy jednak że prawo selekcji jest w naturze znane od dawna. Drużyn w Polsce mamy dużo o różnym poziomie. Nie wszystkie z nich funkcjonują dobrze i mają na tyle finansowania aby spokojnie funkcjonować i niestety powiem to ze smutkiem ale pewnie niektóre z nich przestaną istnieć w przeciągu najbliższych kilku lat. Przykład tego mamy już w tym roku, gdzie Griffons AP Słupsk nie wystąpią w lidze choć mam nadzieję, że ich nieobecność jest tylko chwilowa. Zawsze będą jakieś drużyny niezdolne do nadążania za zmianami, ale takie jest życie.

Jak wygląda tegoroczny budżet? Jakie nowe pozycje się w nim pojawiły? Jak wyglądały prace nad nim?

Niewątpliwie największą częścią tego budżetu jest pensja prezesa ligi. Jednocześnie jest to część wzbudzająca najwięcej kontrowersji i emocji, lecz w moim przekonaniu element niezwykle ważny. Nikt w pewnym momencie nie będzie robił pewnych rzeczy za darmo. Mimo, że oczywiście pojawiały się argumenty, że dlaczego mamy płacić za coś co wcześniej dostawaliśmy za darmo. Ja to widzę inaczej. Na początku mieliśmy kilka lat zachęty, rozwinięcia ligi. To jest normalne, że robione to było trochę jak promocja w supermarkecie a teraz przychodzi nam za to zapłacić – wcale niedużą cenę. Nie ukrywam, że czasu było niewiele, więc bazowaliśmy na tym co zaproponowali zeszłoroczni organizatorzy ligi. Przyjrzeliśmy się ich propozycji, zbadaliśmy poszczególne pozycje budżetowe, ile pieniędzy potrzebujemy na pewne rzeczy aby dobrze wszystko funkcjonowało. Na końcu wzięliśmy pod uwagę czynnik najważniejszy – na ile nas tak naprawdę stać. Każdy skupił się na tym ile tak naprawdę może na to wydać, nie kierowaliśmy się zasadą iż nie dajemy na coś bo nie. W końcu doszliśmy do pewnej kwoty, którą każdy klub zaakceptował jako osiągalną dla niego. Naturalnie nie każdy był zadowolony z formowania budżetu, ale wierzę, że osiągnęliśmy w tej kwestii zwycięski kompromis.

Mamy też nowy terminarz rozgrywek.

Już od jakiegoś czasu trwały rozmowy na temat tego czy sezon aby nie jest za długi. W tym roku powstała inicjatywa aby ten sezon skrócić i za zgodą Wydziału Sędziowskiego PZFA udało się to zrobić. To sędziowie wzięli na siebie opracowanie harmonogramu PLFA I i II tak by pierwsza liga, nasz sztandarowy produkt, mógł mieć szansę przez ten krótszy czas na bardziej intensywne zainteresowanie kibiców swoją grą. W sporcie amatorskim, prawdą jest, że każdy z zawodników ma swoją rodzinę i swoje plany życiowe. Istotnym było aby tak podzielić sezon na czas przygotowań, gry i odpoczynku. Myślę że to się udało i większość zawodników będzie z tego zadowolona.

Najwięcej kontrowersji wzbudziła decyzja o zmianie limitu obcokrajowców.

Najbardziej zabawne jest to, że te kontrowersje pojawiają się w momencie gdy wśród klubów panowała największa jak do tej pory zgodność co do tego, że takie zmiany są potrzebne! Boli to że największy krzyk podnoszą ci, którzy są najmniej albo nie do końca poinformowani o faktach przebiegu procesu decyzyjnego i argumentacji za i przeciw. W tym roku po raz pierwszy na poważnie zajęliśmy się tą kwestią. Przede wszystkim to nie jest zaostrzenie limitu. W zeszłym roku uchwalono limit pięciu zawodników z obcymi paszportami w drużynie z czego trzech mogło grać jednocześnie na boisku. Był to krzywdzący przepis dla niektórych drużyn gdzie zawodnicy którzy nie byli obywatelami polskimi i nie posiadali doświadczenia futbolowego nie mogli znaleźć się w składzie meczowym z powodu tego ograniczenia. W tym roku zlikwidowaliśmy to ograniczenie i wprowadziliśmy limit z prawdziwego zdarzenia taki jak funkcjonuje w wielu ligach. Pomysł na taki limit wyniknął podczas spotkania drużyn PLFA I bez udziału Prezesa Ligi, na którym dyskutowaliśmy o budżecie i przyszłości ligi w różnych wariantach. Musieliśmy przewidzieć wersje awaryjne gdy na budżet nie zgodziłyby się drużyny drugoligowe i musieliśmy mieć plan na to. Większość drużyn optowała za zniesieniem ograniczenia liczby obcokrajowców w drużynie a zaostrzeniu ich obecności na boisku. Ostatecznie ustaliliśmy, iż na boisku może przebywać jeden amerykański zawodnik z doświadczeniem  NCAA, NAYA lub profesjonalnym oraz jeden zawodnik europejski z tym samym doświadczeniem amerykańskim lub z doświadczeniem z mocnych lig europejskich (Hiszpania, Szwecja, Finlandia, Norwegia, Niemcy, Francja, Włochy, Czechy, Węgry, Serbia, Rosja, Austria, Dania, Wielka Brytania)

Ale czy nie uważasz, że więcej zawodników z doświadczeniem na boisku oznacza większy show i większy poziom rozgrywek?

Trzeba rozróżnić te dwie sprawy: większy show czy większy poziom rozgrywek, a co za tym idzie większy poziom samej drużyny. Większa liczba obcokrajowców w tej chwili przy stosunkowo niskim poziomie naszych zawodników powoduje sztuczne podwyższanie poziomu drużyny i sztuczne podwyższanie poziomu ligi. Zasadą przyświecającą ustaleniu limitu było wprowadzenie zrównoważonego rozwoju, a także lekko wymuszonej niewątpliwie koncentracji zasobów na zawodników polskich i ich szkoleniu. W tej chwili aby mieć porządną i silną drużyną trzeba mocno się skupić na posiadaniu dobrych, rodzimych zawodników. W sytuacji konieczności opłacenia zawodników amerykańskich ten nacisk byłby o wiele mniejszy mino płynących z tego faktu pozytywnych aspektów trenowania zawodników amerykańskich wraz z naszymi.

Czyli jesteś zdania że w drużynie może ich być nieograniczona ilość, niech przekazują wiedzę, szkolą i trenują ale na boisko może wybiec tylko jeden/dwóch z nich?

Dokładnie tak. Mniejsza ilość obcokrajowców wymusza szukanie pewnych indywidualności, takiej perełki, która będzie mocno odstawała swoim poziomem i która na pewno wpłynie na pozytywną grę swojej drużyny i na pewno nauczy czegoś resztę zawodników. Przy większej ilości umożliwiamy sprowadzenie zawodników tylko trochę lepszych za mniejszą cenę, którzy nie będą mieli zasadniczego wpływu na resztę.

Trudno jednak nie uciec refleksji że wprowadzenie tego ograniczenia jest wynikiem tego, jakie wyniki na boisku drużyna The Crew Wrocław osiągała z 4 doświadczonymi obcokrajowcami w składzie.

Z pewnością nie jest to żadna forma zemsty na tej drużynie. The Crew nie ma jednak monopolu na to co jest dobre dla futbolu w Polsce. Moim zdaniem przegrywanie kilkadziesiąt do zera, a takie wyniki padały w tych meczach, niczego nie uczy drużyny która przegrywa. W dobie gdzie próbujemy zachęcić jak najwięcej zawodników do gry, to tylko element zniechęcający. Mecze bardziej wyrównane uczą o wiele więcej. Nie jest to żaden atak na The Crew, która jest bardzo ważną częścią naszej futbolowej układanki. Bolesne i obrażające są wszelkie insynuacje że próbujemy pokonać ich przy zielonym stoliku, że na spotkaniach ligowych odbywały się sceny niczym filmu „Pilkarski Poker”. Ja osobiście zawsze dążyłem do tego aby futbol się dobrze rozwijał. Poza tym The Crew Wrocław jest na tyle silną drużyną, że niemożliwym jest pokonanie ich przy zielonym stoliku! Ich można jedynie pokonać wychodząc na boisko i grając mocną defensywę i bardzo konsekwentnie w ataku. Żadnymi gierkami politycznymi to się nigdy nie uda. Mówienie przez ich samych, że to próba takiego zachowania to obrażanie samego siebie. Ja jestem od tego daleki.

Nie podobał Ci się show jaki sprawiali amerykanie w składzie wrocławian?

Według mnie rozwój futbolu to nie tylko show, ale przede wszystkim rozwój zawodników którzy są perspektywiczni, rozwój infrastruktury na której trenujemy i gramy a także rozwój sztabu trenerskiego i medycznego. Każda drużyna ma swój budżet i swoich sponsorów, którzy łożą na drużyny. Jakkolwiek nie byliby to sponsorzy emocjonalnie związani z drużyną – tak to ma miejsce u mnie – to jednak pod koniec sezonu wymagany jest jakiś wynik sportowy. Może nadejść taki moment gdy sponsor powie – dobrze kupiłeś za moje pieniądze buty zawodnikom, spaliście na wyjeździe przed meczem w hotelu a wynik jest nie satysfakcjonujący, może te pieniądze trzeba wydać na kogoś z doświadczeniem z zagranicy? To jest to czego się obawiam, że pieniądze które mogą iść na rozwój infrastruktury treningowej i całej tej otoczki czym jest i powinien być klub sportowy pod wpływem presji pójdą na wydatki które nie przetrwają. Obcokrajowiec przyjedzie, zagra jeden sezon – oby! – i wyjedzie. Chodzi o to aby zawodnikom przez takie wydatki zapewnić choć nutkę profesjonalizmu jako formę wynagrodzenia za ten ciężki trud który codziennie wkładają. Naturalnie nagrodą jest sama gra. Ja wspieram osoby które dążą do tego aby na futbolu móc zarabiać ale nie oszukujmy się – w najbliższym dziesięcioleciu nie dojdziemy do sytuacji gdy klub będzie zarabiać tyle pieniędzy aby móc opłacać polskich zawodników. Dlatego właśnie musimy dążyć do tego aby stworzyć im warunki w których będzie im przyjemnie się grało w końcu w ponad 90% to oni będą tworzyć tę ligę. O dodatkach możemy myśleć później.

Czyli nie pierwszym miejscu rodzimi gracze?

Seahawks nie są przeciwko obcokrajowcom i do tej pory zastanawiamy się nad tym czy takowi nie będą u nas grali. Uważamy jednak iż ilość powinna być zrównoważona i wg limitu, który uważamy za dobry. Jeszcze bardziej restrykcyjny limit jest w Szwecji, na której Polska powinna się wzorować – Szwedzi mają znakomity program juniorski. Ja jestem w stanie zgodzić się na większy limit gdy będę u nas powszechne programy juniorskie. Wtedy będziemy mieli pewność, że napływ nowych zawodników jest zapewniona. Poza tym, który z managerów znajdzie środki na program juniorski gdy będzie miał do utrzymania drużynę seniorów nie mówiąc o opłaceniu obcokrajowców? Drużyny takie jak The Crew muszą zrozumieć, że same nie stworzą ligi. Muszą patrzeć na futbol przez pryzmat innych drużyn. Poza tym chciałbym aby zawodnicy The Crew uważnie słuchali tego co jest do nich mówione i w jaki sposób oni są traktowani. Ja słyszałem opowieści o tym jak to po kontuzjach nie mieli zapewnionej żadnej pomocy, pamiętam też zawodników The Crew śpiących na ławkach przed meczem przed stadionem, bo odsypiali całonocną podróż, mimo że ich manager mówił że mają 300 tysięcy budżetu na ten rok. Show tak, ale dbajmy o naszych zawodników w pierwszej kolejności.

Wyścig zbrojeń tak ale na sprzęt, infrastrukturę, opiekę nad zawodnikami, bazę treningową a nie na transfery?

Dokładnie. Sprowadzajmy ludzi do szkolenia a nie tylko do wygrywania. Irracjonalnym argumentem ze strony oponentów tego pomysłu – czyli drużyny The Crew w osobie Lowella Hussey’a – było podniesienie kwestii, że tym ograniczeniem uniemożliwiamy im granie w europejskich pucharach, gdzie limity są większe. Fakt jest taki, że w tym roku do żadnych pucharów się nie zgłosili, bo to się robi w październiku! Żadna nasza drużyna się do żadnych europejskich rozgrywek nie zgłosiła. Jeżeli natomiast takie zgłoszenie by wysłali i chcieli grać w pucharze, dla mnie byłoby argumentem to że musieliby grać na gorszych zasadach niż ich europejscy przeciwnicy. Czy przekonaliby wszystkich? Nie wiem. Na pewno byłoby natomiast mocnym argumentem. Nie można jednak używać tego faktu w drugą stronę, że uniemożliwiamy im grę w czymś w czym i tak nie mieli zamiaru występować!

Jak przebiegała dyskusja i głosowanie nad tą kwestią?

Wynik głosowania był siedem głosów za przy jednym przeciw. Właściwie to aby być precyzyjnym należy dodać, że jedna z drużyn zaproponowała mutację głosowanego rozwiązania: aby móc wymienić gracza europejskiego z amerykańskim i odwrotnie. Stąd w mojej ocenie wynik był 6-1-1. Chciałem podkreślić jedną kwestię – nie jest prawdą, że przedstawiciel The Crew nie miał szansy się wypowiedzieć, że wszystko zostało zaplanowane z góry i ustalone wcześniej. Lowell Hussey został zaproszony na pierwsze spotkanie przedstawicieli PLFA I, niestety ani on, ani żaden inny przedstawiciel tego klubu się na nim nie pojawił. Na tym właśnie spotkaniu bardzo długo dyskutowaliśmy na temat budżetu – to było nasze główne zadanie – oraz o innych rzeczach jak np. limit. Jeżeli większość z drużyn była w tym temacie zgodna, to trudno żebyśmy spotykając się dwa tygodnie później mieli inne zdanie w kwestiach dla nas fundamentalnych. Poza tym na spotkaniu gdzie głosowaliśmy tę kwestię, przedstawiciel The Crew miał szansę wypowiedzi, lecz próbował uciec się do gierek słownych być może chciał zastosować jeden ze swoich wyuczonych biznesowych tricków gdzie głównym argumentem jest niedostateczna znajomość języka angielskiego przez słuchaczy. Lowell jak wiadomo jest Amerykaninem i po polsku nie mówi – przynajmniej mi nic na ten temat nie wiadomo. Na tego typu zagrywkę od razu stanowczo zareagowałem ponieważ nie podoba mi się forma wypowiedzi gdzie traktuje się mnie jak dziecko. Swoje lata też już mam, angielski też znam nieźle, ale nie zgodzę się na zabawy w podnoszenie rąk w odpowiedzi na pytania zadawane kilkoma słowami. Gdy czytam i słyszę obecnie, iż Pana Hussey’a kreuję się na ofiarę i poszkodowanego, przypomina mi się scena gdzie na spotkaniu przez większość czasu w ogóle nie był zainteresowany jego przebiegiem. Całe spotkanie czytał przyniesioną książkę! Miał ze sobą jakiegoś młodego człowieka w charakterze tłumacza, lecz poziom jego wiedzy w omawianej tematyce, jak i w futbolu ogólnie oceniam na dosyć niski. Dowodem na to jest fakt, że często sami tłumaczyliśmy na angielski nasze wypowiedzi lub streszczaliśmy to o czym właśnie rozmawiamy. Co ciekawe na tym spotkaniu nie było obecnego prezesa The Crew, przedstawionego nam na pierwszym spotkaniu gdzie usłyszeliśmy o planowanych zmianach na ten sezon. Z tego spotkania gdzie poznaliśmy nowego prezesa wrocławskiej drużyny, zapamiętamy wszyscy ciekawy wykład Pana Hussey’a dotyczący komunizmu. Mówienie o komunizmie w taki sposób jak to zostało powiedziane przez Amerykanina do osób, na życie których ten ustrój miał i nadal ma bardzo duży wpływ, uważam za co najmniej niestosowne. Mówię o tym wszystkim aby uwidocznić, że nie jest to osoba jednoznaczna. Moja ocena jego działalności jest dosyć surowa – na pewno pieniądze które daje pomagają wielu osobom lecz bardziej zależy Mu na widowisku niż na samym futbolu.

Czy będąc bardziej restrykcyjni niż EFAF nie zamykamy sobie drogi rozwoju? W teorii wygląda to ciekawie – w składzie można mieć ilu się chce – ale jak w praktyce spodziewasz się że uda się namówić zainteresowanych do przyjazdu nie mogąc im obiecać regularnych występów na boisku?

Zapewne nie uda się ich namówić, ale nie taka jest idea. Ideą tego limitu jest zrównoważony wzrost, równe szanse dla wszystkich i wspieranie naszych zawodników. Zamiast zawodników sprowadźmy w takim razie trenerów, a kto chce mieć dziesięciu obcokrajowców na ławce – to jego wolny wybór. W chwili obecnej nie mamy drużyn juniorskich i może to jest dobry moment aby wprowadzić nakaz posiadania sekcji juniorskiej, przynajmniej dla drużyn pierwszoligowych. Ta zasada funkcjonuje w większości krajów rozwiniętych futbolowo i jakoś jej brak u nas nie wzbudza kontrowersji – a powinien. Moim zdaniem to jest faktyczna blokada dobrych występów naszych klubów w Europie. Tylko wykształceniu od wieku juniorskiego zawodnicy będą mogli rywalizować jak równy z równym z drużynami europejskimi, które od dawna mają swoje programy juniorskie.

Zostałeś zaproszony do udziału w meczu Team USA – Team World jako członek sztabu szkoleniowego.

Tak, zostałem zaproszony jako Graduate Assistant Coach. Jest to pozycja zarezerwowana dla trenerów z krajów gdzie futbol dopiero się rozwija i konieczność szkolenia wykwalifikowanej kadry trenerskiej jest pierwszą potrzebą. Nie jest to stanowisko związane z żadną konkretną funkcją, zadaniem GAC jest nauka. To duże wyróżnienie zarówno ze strony IFAF jak i naszej rodzimej federacji, która zarekomendowała moją skromną osobę. Na pewno nie byłoby tego zaproszenia gdyby nie dynamiczny rozwój całej ligi i ciężka praca wszystkich klubów PLFA. Zawsze starałem się aby zadania mi powierzone jak U-19 przed dwa lata, czy szkolenia trenerskie odbywały się na jak najwyższym poziomie. Szkoda że względy osobiste i przede wszystkim finansowe (Graduade Assistant Coach musi niestety opłacić całość tygodniowego pobytu w USA wraz z przelotem z własnych środków) nie pozwoliły mi na udział w tym spotkaniu. Na takie z pewnością atrakcyjne, lecz drogie wakacje jeszcze mnie nie stać. Mam nadzieję że w niedalekiej przyszłości polscy trenerzy będą zapraszani na takie imprezy jako pełnoprawni członkowie sztabu trenerskiego.

Jak przebiegają przygotowania do sezonu?

Mimo niesprzyjającej aury idą bardzo dobrze. Trenujemy na sztucznej murawie, lepiej znoszącej obecną pogodę. Po przeprowadzonej rekrutacji mamy też kilku ciekawych nowych zawodników na pozycjach gdzie poszukiwaliśmy zmienników. Zeszłoroczni rekonwalescenci dochodzą już do pełni sił i wierzę, że na sezon będziemy mieli silną i zgraną ekipę. Trochę szkoda, że fińska drużyna wycofała się z wstępnych ustaleń co do marcowego sparingu, ale myślę, że uda mi się znaleźć sparing partnera na co najmniej dwa spotkania. Mam tylko nadzieję, że pogoda na to pozwoli.

W naszym światku mówi się, że jesteś mistrzem motywacji. Futbolowy Wenta?

Nie wiem, czy to prawda. Staram się motywować chłopaków własnymi emocjami.  Zostałem trenerem w młodym wieku i jeszcze dużo futbolu było/jest we mnie. Często reaguję jak zawodnik, emocjonalnie..a zwycięstwom towarzyszą łzy szczęścia.

Sezon 2009 był nie tylko historyczny pod względem gry w EFAF CC. Po raz pierwszy w historii PLFA... nie awansowaliście do półfinałów.

To prawda. Mieliśmy swoje problemy. Kontuzje, które spowodowały nie tylko osłabienie kadrowe, ale też psychiczne całej drużyny. Mieliśmy dużo meczy, mało przerw i trudno było pozbierać to wszystko do kupy. Zobaczyć takich zawodników jak Krzysztofek czy Garbowski jak są znoszeni z boiska, było ciężkim przeżyciem dla mnie i chłopaków. Sebastian i Michał byli w zespole od początku, a dla Krzysztofka zacząłem tę drużynę.

Przed startem nowych rozgrywek prawie wszystkich fanów futbolu interesuje sytuacja Sebastiana Krzysztofka. Zagra w tegorocznej edycji?

Zagra bo...to Sebastian Krzysztofek!

Kto wygra SuperBowl w tym roku?

Według mnie będą to New Orleans Saints.
 

[poll id=77]