W 5 części – fantastyczny trening klaty i ostre wypowiedzi Lee o „WITAMINKACH”

 

"The Blond Myth” to pseudonim i zarazem tytuł filmu dokumentalnego ukazującego sposób treningu, jednego z najbardziej kontrowersyjnych kulturystów świata - Lee Triest. W # 5 zobaczycie fantastyczny trening klaty i ostre wypowiedzi Lee o „WITAMINKACH”

 
Zapraszamy na kolejny fragment, kultowego filmu „The Blond Myth”, w roli głównej z Lee Priest. Zobaczcie jak Lee, buduje swoje mięśnie piersiowe, zwróćcie szczególną uwagę na idealną technikę jaką stosuje Lee we wszystkich ćwiczeniach, tam nie ma żadnego rzucania - machania żelastwem, wydzierania się - przeklinania, jest za to stałe napięcie, maksymalny skurcz, pełne skupienie w walce z żelastwem – po prostu pełna kultura (treningu) w kulturystyce!!!
 

 
 
A oto zapowiadane wcześniej, bezkompromisowe, bezcenzury, bardzo kontrowersyjne wypowiedzi Lee o sterydach (Uważajcie, metody dopingowe stosowane przez zawodowych kulturystów to ekstremum i nikt nie powinien ich używać. Nie polecamy używania żadnych nielegalnych i podejrzanych substancji, a wszystko o czym przeczytacie, służy rozrywce, a nie celom edukacyjnym!!! Ostrzegamy materiał hardcorowy! Portal sportowiec.org nie pochwala niedozwolonego dopingu w żadnej formie, czy to w kulturystyce zawodowej, czy amatorskiej! )
 
Kilka cytatów z kontrowersyjnych wypowiedzi Lee Priesta o stosowanych przez niego sterydach:
 
Ludzie myślą, że zażywam dużo sterydów, ale tek naprawdę nigdy nie brałem ich dużo. Są faceci, którzy nawet nie biorą udziału w zawodach, a biją mnie pod tym względem o głowę. Kiedy zaczynałem startować, jeszcze w Australii, koledzy osiągali niezłe wyniki właśnie dzięki niewielkim ilościom. Dlatego i ja spróbowałem. W ciągu pierwszego cyklu była odrobina Deca, na co mój organizm dobrze reagował. Pamiętam, że kiedyś ktoś mnie zapytał, co biorę - to było podczas występów o tytuł Ironmana i powiedziałem szczerze, że tylko Winstrol i Nolvadex. Nie wierzył mi. Próbowałem raz hormonu wzrostu, ale nie widziałem żadnej różnicy, więc nie marnowałem więcej na to pieniędzy. Poza sezonem, przez 6 miesięcy jestem czysty – nic nie biorę. Większość kulturystów, mówiąc że są czyści mają na myśli to, że biorą niewielkie ilości - ja nie mam po co oszukiwać. Mówiąc szczerze, myślę, że wielu bierze więcej niż naprawdę potrzebuje.” (wypowiedź z roku 2004)
 
 
Mówiłem, że po raz pierwszy brałem w wieku 19 lat, a potem jako zawodowiec używałem sterydów w trakcie wszystkich przygotowań. Nigdy nie ukrywałem faktów na temat tego co sam biorę i czego używają inni w tym sporcie. Reputacji „wichrzyciela” dorobiłem się właśnie dlatego, że nalegam, by mówić prawdę, nawet gdy nie jest ona zbyt piękna. I owszem, chciałem przejść na kolejny poziom, ponieważ osiągnąłem już wszystko co było możliwe bez sterydów: trzy razy zdobyłem tytuł Mr.Australia, zająłem drugie miejsce w mojej kategorii wagowej na Universe, wygrałem też wiele zawodów krajowych - A WSZYSTKO NA SUCHO. Dlatego następnym krokiem było przejście na zawodowstwo. Wiedziałem, że wiąże się to ze stosowaniem sterydów. To żaden sekret. Twierdzę jednak, że jeśli nie masz tego czegoś , co pozwala wygrywać ważne zawody bez prochów, to lepiej ich nie bierz. Tracisz tylko czas. Najważniejsza jest ciężka praca i głównie genetyka. A dlaczego tak wielu uważa, że za moją muskulaturą stoją tylko prochy? – Przeważnie to beznadziejnie wyglądający frajerzy - to dla nich doskonała wymówka!” (wypowiedź z roku 2011)
 
 
Tak stosowałem Dece (nandrolon) i doszedłem z nią do 400 mg na tydzień. Nadal stosuję ją od czasu do czasu. Co się tyczy GH, nie używałem go od bardzo dawna. Doszedłem do wniosku, że to tylko strata pieniędzy, które wolałem przeznaczyć na Winstrol. Jeśli chodzi o moje źycie i prochy, nigdy nie skłamałem. Bo i po co? Mam gdzieś czy wiesz ci i ile biorę. Gdybym stosował wielkie dawki, powiedziałbym o tym. Ale przykro mi, jest inaczej. A co się tyczy moich wielkich ramion, takie same miała moja mama - kulturystka i dziadek (ojciec był gejem). Oboje byli bardzo umięśnieni i zawsze uważałem, że to im zawdzięczam mój potencjał genetyczny. Dlatego proszę – przestańcie pieprzyć! Towar zarzucam obecnie tylko przed zawodami. Poza sezonem nie muszę niczego stosować – jestem wówczas czysty! Po prostu trenuj ciężko, jedz dużo i powinieneś urosnąć. Ja sam po odstawieniu towaru nigdy nie traciłem rozmiarów. Bawi mnie, gdy spotyka to innych facetów, szczególnie gdy różnica jest znaczna.”  (wypowiedź z roku 2011)
 
 
Znam chłopaków, którzy na siłowni rozpowiadają o cyklach, które w porównaniu do moich są zwyczajnie masakryczne - natomiast osiągane przez nich wyniki są dużo gorsze, niż można by się spodziewać. Obecnie więcej zależy od leków, niż od czasu i ciężkiej pracy – każdy chce wierzyć, że do wielkości prowadzi droga na skróty. Dla mnie osobiście marnowanie pieniędzy i zdrowia do niczego nie prowadzi. Wiem też, że mogę być pod tym względem wyjątkiem, bo nadal cieszę się zdrowiem i trenuje tak ciężko, jak za młodu, a przez większość czasu robie to bez wspomagania. W to ostatnie zdanie możesz wierzyć lub nie, mam to gdzieś! Każdy kto stosuje ogromne ilości sterydów i nie robi sobie przerw, zostanie kiedyś brutalnie obudzony przez jakiegoś lekarza. Wielu ma mnie za czuba, ale ja nie zamierzam umrzeć młodo lub spędzić starości przykuty do szpitalnego łóżka.” (wypowiedź z roku 2011)
 
 
Wypowiedź z roku 2008:
Pytanie do Lee : „Myślę, że niewielu ludzi zdaje sobie sprawę z tego, że od października 2006 roku nie zażywasz już środków dopingujących, prawda? To chyba najdłuższy okres, w jakim byłeś czysty?"
 
Lee: „Wciąż jestem czysty i ludzie mogą w to wierzyć albo nie, nic mnie to nie obchodzi. Nie tracę na rozmiarach, gdy przestaje brać. Nie zawsze jednak jestem tak silny, ale jest to coś, czego można się spodziewać. I nie biorę niczego, dopóki nie biorę udziału w zawodach. Nie ma dla mnie sensu branie przez cały rok. Nie za mądrze.
 
Lee_Priest_klatka2.jpg
 
Lee_Priest_klatka4.jpg
 
Lee_Priest_klatka1.jpg
 
Lee_Priest_klatka5.jpg
 
Lee_Priest_klatka6.jpg
 
Lee_Priest_trening.jpg
 
 
Niech będzie z Wami siła i honor!