Jaki trening stosował, kogo uważał za najlepszego kulturystę, gdzie pracował, tego dowiecie się ze świetnego wywiadu z 1998 roku.

 

Wywiad ten ukazał się w magazynie „Muscle” w 1999 roku.

 
 
Sergio_Oliva1.jpgSergio, zapewne niektórzy czytelnicy znają ten sławny dwuczęściowy artykuł, który złamał zasady, w szczegółach opisując każdą serię i powtórzenie z twojego programu przygotowań do Mr. Olympia w 1984 roku. Teraz mamy rok 1998 (wywiad przeprowadzany w październiku 1998 — przy. redakcji) czytelnicy chcieliby wiedzieć czy w twoim stylu trenowania zaszły zmiany lub czy może trenujesz nadal w ten sam sposób?
 
SO: W 1960 roku wymyśliłem swoją własną technikę treningu, ponieważ nie znałem nikogo, kto mógłby mnie nauczyć tego jak trenować. Większość chłopaków robiło 3 do 4 serii po 10 powtórzeń i dużo odpoczywało. Zacząłem stosować super-serie, stałe napięcie mięśni, krótkie (niepełne) powtórzenia, dużą ilość powtórzeń, małą ilość powtórzeń, wszystko co wydawało mi się właściwe. Wykreowałem mój własny styl, łącząc programy stosowane przez Johna Grimka, Steva Reevesa i Leroya Colberta. Różniłem się w tym co robię od innych, ale stawałem się tak duży, że wiedziałem, iż daje to rezultaty. Po co poprawiać coś, co jest dobre? Nadal trenuję w ten sam sposób, tylko ciężary i ilość powtórzeń się zmniejszyły, ponieważ jestem starszy.
 

Czy mógłbyś opisać niektóre cechy Twojego programu?
 
SO: Och, mój program jest wielokierunkowy, wszystko w czasie jednej sesji. Sądzę, że można go nazwać programem instynktownym. Ramiona trenuję we wtorki i piątki, i przeważnie robię ciężkie uginania przedramion ze sztangą. Następnie mogę przejść do uginań na modlitewniku, i używać prostej sztangi, albo łamanej albo nawet sztangielek. Robię te ćwiczenia, które czuję, że powinienem w danym dniu robić. Zawsze lubiłem trenować bicepsy i tricepsy razem. Była to jedna z metod, która dała mi fantastyczne rezultaty. Najpierw trenowałem barki potem ramiona. Potem następowało: bicepsy/tricepsy, bicepsy/bicepsy, tricepsy/tricepsy i ponownie bicepsy/tricepsy zanim przeszedłem do treningu przedramion. Również klatkę piersiową i plecy trenowałem razem w super-serii. Mogło to być wyciskanie na ławeczce i podciągania w szerokim uchwycie, następnie wyciskania na ławeczce ukośnej i wiosłowania w opadzie tułowia używając drążka olimpijskiego. Uwielbiam uzyskiwanie napompowania mięśni od tego rodzaju ćwiczeń. Jest to najlepsza metoda ze wszystkich jakie próbowałem.
 
 
Byłeś najlepszy na świecie wtedy gdy wygrywałeś Mr. Olympia w 1967, 68 i 69 roku. Powróciłeś później raz jeszcze w 1984 i 1985, zajmując ósme miejsca i mierząc się z dużo młodszymi od siebie. Czy są jakieś nadzieje, że ponownie pojawisz się na scenach Masters Olympia w przyszłości?
 
SO: Nie ma mowy! Miałem zbyt dużo problemów zdrowotnych w ciągu ostatnich dziesięciu lat, co nie pozwala mi na intensywne trenowanie przygotowujące do konkursu. Teraz trenuję wyłącznie dla zachowania mięśni, a nie na pokaz,. Podziwiam tych co nadal startują i Joe Weidera za organizowanie Mr. Olympia, ale to  nie dla mnie.
 
 
Miałeś kiedyś klub, Powerhouse Gym, w Chicago, ale go sprzedałeś, aby mieć więcej czasu dla dzieci. Gdzie trenujesz obecnie?Sergio_Oliva2.jpg
 
SO: Trenuję we wspaniałym miejscu, w World Gym w Chicago. Oni respektują moje osiągnięcia i traktują mnie jak każdego innego członka. Wszyscy w klubie mnie znają i znają też moje dzieci. Czuję się bardzo komfortowo trenując tam.
 
 
Jesteś policjantem od 1976 roku. Raz powiedziałeś, że lubisz tą pracę, dlatego że stawia ciągle nowe wyzwania. Czy nadal tak uważasz?
 
SO: Och, tak! Patroluję tą samą dzielnicę przez wiele lat i poznałem tam wielu miłych ludzi. Mieszkańcy mnie znają i okazują mi dużo respektu. Krzyczą do mnie: „Hej, Serg, Ty nadal jesteś numer jeden", albo próbują podtrzymać mnie na duchu motywując do dalszych treningów — mówią, że się zmniejszam. Śmieję się z tego i odpowiadam, że życzyliby sobie być tak mali.
 
 
Po tych 22 latach, emerytura musi być już blisko?
 
SO: Nie, nadal mam przed sobą 10 lat. W Chicago musisz przepracować w służbie 32 lata by móc iść na emeryturę.
 
 
Po rozwodzie w 1987 roku uzyskałeś pełne prawa rodzicielskie do opieki nad swoimi dziećmi: Sergio Jr. (12) i Julia (10) . Zajmowanie się dziećmi musi czasami być trudne. Jak udaje Ci się łączyć pracę policjanta, ojca na pełnym etacie i jeszcze kulturystykę?
 
SO: To wszystko jest sprawą siły umysłu. Widzisz, od życia otrzymałem to czego chciałem, w postaci moich dzieci, więc reszta się nie liczy. Nie zrozum mnie źle. Lubię być policjantem, jak również lubię trenować, ale moje dzieci są dla mnie "moim sercem". Każdego dnia rano odwożę je do szkoły, idę do pracy od 7 do 15.00, odbieram dzieci i idziemy do klubu. One odrabiają lekcje gdy trenuję. Po tym decydujemy co chcemy zjeść na kolację. Przeważnie dzieci namawiają mnie na pizzę albo burgera. Wiem, że pozwalam im na  dużo, ale sam też to lubię jeść.
 

Sergio Jr. ma teraz 12 lat. Czy okazuje jakieś zainteresowanie by stać się następnym „Mitem"?
 
SO: Nie, jeszcze nie. Mówię swoim dzieciom, że szkoła jest najważniejsza. Najpierw edukacja, a potem ciężary czy cokolwiek, co będą chciały robić. Chcę aby zostały lekarzami albo prawnikami — co tylko będą chciały. Chcę jednak by były wykształcone.
 
 
W 1995 roku, kiedy podczas konkursu Mr. Olympia wszyscy byli mistrzowie zebrali się na scenie by uczcić Joe Weidera, nie tylko, że byłeś najstarszy (pomijając Joe), ale również wyglądałeś wystarczająco dobrze, by zdjąć koszulę i stanąć w szranki z Dorianem Yatesem. Rozumiem, jednakże, że Twój trening zszedł ponownie w pewnym sensie na dalszy plan. Czy możesz nam o tym powiedzieć?
 
SO: Taak, pod koniec stycznia 1997 roku podczas mojego regularnego patrolu pieszego poślizgnąłem się na lodzie ukrytym pod śniegiem. Strzeliło mi kolano i paskudnie złamałem rękę w łokciu. Początkowo miałem przebywać w szpitalu przez sześć tygodni, ale lekarze powiedzieli, że nie mogą operować gdyż do kolana wdała się infekcja. Trzymali mnie na rehabilitacji i antybiotykach do czasu aż infekcja znikła. Moją pierwszą operację miałem w maju.  Rzepka drugiego kolana również wymagała wymiany, tak więc w czerwcu ponownie znalazłem się na stole operacyjnym. Łokieć również wymagał operacji, ale to przeszło łagodnie. Nawet mogę robić teraz trochę uginań. Najgorsze było to, że nie mogłem jeść szpitalnych posiłków, gdyż smakowały potwornie. Infekcją żołądka i niewłaściwe odżywianie spowodowało, że moja waga spadła ze 105 kg do 87. Nie ważyłem tak mało od czasu gdy byłem 18-letnim chłopcem na Kubie.
 
 
Co sądzisz o dzisiejszej profesjonalnej kulturystyce?
 
SO: To, jak dzisiaj ci chłopcy wyglądają jest fantastyczne. Naprawdę. Kulturystyka stała się bardziej naukowa niż to było w moich czasach. Dzisiaj oni pozostają na diecie przez miesiące i wyglądają wspaniale. Myślę, że miałem szczęście, gdyż musiałem stosować dietę przez trzy tygodnie, by się przygotować. Naprawdę nie wiem jak oni mogą być tak skoncentrowani przez tak długi okres. Chryste, pamiętam jak próbowałem diety, którą stosował Frank Zane. Zaledwie po kilku dniach tak się rozchorowałem, że myślałem, że umrę.
 
Sergio_Oliva4.jpgOstatnio w jednym z magazynów zacytowano Twoją wypowiedź, że jeżeli Paul Dillet zgłosi się do Ciebie i pozwoli na to byś prowadził jego trening przez sześć miesięcy, to zrobisz z niego Mr. Olympia. Czy ta oferta jest nadal aktualna?
 
 
SO: Och, tak. Chciałbym pomóc Paulowi. On posiada wszystko. Nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, że posiada wszystkie niezbędne narzędzia do zwyciężania przez długi okres czasu, jeżeli tylko byłby konsekwentny w utrzymywaniu formy. Nie, jestem bardzo szczęśliwy. Szkoda tylko, że nie miałem chociaż trochę takiego wsparcia jakie miał Arnold we wczesnym okresie. Kiedy Joe odkrył Arnolda w Austrii, ja już zwyciężałem, więc nigdy nie miał on uczucia, że mnie odkrył tak jak Arnolda. W tym czasie kiedy Joe sprowadził Arnolda do Kalifornii, ja pracowałem w fabryce po 12 godzin dziennie, trenowałem i dbałem o utrzymanie. Joe opłacał Arnolda, żeby mógł trenować i chodzić do szkoły w Kalifornii. Oddaję Arnoldowi całą cześć za to kim jest dzisiaj. Uzyskał edukację i nigdy nie przestał wierzyć w siebie. Oddaję również cześć Joe i jego bratu, Benowi jako, że gdyby nie oni, kulturystyka pewnie by dzisiaj nie istniała.
 
 
Kogo uznajesz za najlepszego wśród profesjonalistów?
 
SO: Bez wątpienia, gdyby Paul Dillet wziął się „do roboty”, byłby on numerem jeden, ale wydaje się, że tym który znalazł swoją drogę jest Flex Wheeler. On posiada wszystko, jak w jednym pakunku: małe stawy, wąską talię i ogromne, okrągłe głowy mięśni. Sądzę, że ma szansę być następnym Mr. Olympia.
 
 
Co powiesz o obecnym i sześciokrotnym zwycięzcy, Dorianie Yatesie? (wywiad byt robiony jeszcze przed ostatnimi zawodami Mr. Ołympia'98 - przyp. red.)
 
SO: Nie chcę mu umniejszać, ale nie jestem zachwycony nim jako Mr. Olympia. Szanuję go za jego wytrwałość i intensywność, ale ma on małe ramiona, które są nieproporcjonalne do jego bicepsów. Ma za grubą talię i rzadko się uśmiecha. To są moje odczucia. Wiem, że wielu ludzi uwielbia go jako mistrza.
 
 
Kogo jeszcze lubisz z listy profesjonalistów?
 
SO: Lubię Shawna Raya, Kelvina Levrone, Flexa Wheelera i oczywiście Paula Dilleta. Każdy z nich powinien zostać Mr. Olympia.Sergio_Oliva5.jpg
 
 
Jesteś znany z niekonwencjonalnego podejścia do diety. Tak naprawdę, to byłeś znany z tego, że zajadałeś pizzę i steki, a nawet piłeś napoje sodowe do czasu samego konkursu!
 
SO: No, miałem szczęście, gdyż zawsze jadłem to co chciałem i nigdy nie straciłem formy. Uwielbiam burgery, chińskie jedzenie i codziennie dużo fasoli i ryżu. Gdy się pracuje i ma się dzieci, jest to dużo łatwiejszy sposób na prowadzenie kuchni. Co mogę jeszcze powiedzieć. Sądzę, że zadecydowała dobra struktura genetyczna.
 
 
Sergio, mimo że uważasz iż nigdy nie zyskałeś respektu takiego na jaki zasłużyłeś, ze strony tych na górze, masz całe legiony fanów, którzy podziwiają Ciebie i to co osiągnąłeś. Wyszedłeś z komunistycznej biedy na Kubie, by stać się najlepszym kulturystą na świecie. To może służyć jako inspiracja dla nas wszystkich. W imieniu wszystkich Twoich wielbicieli dziękuję za rozmowę. Do zobaczenia.
 
SO: Dziękuję i Boże błogosław.