Mieczysław Krydzyński uważany przez niektórych za najlepszego kulturyste Polski wszechczasów. Przedwcześnie opuścił szeregi kulturystów przenosząc się do teatru pantomimicznego we Wrocławiu.

 

Mieczysław Krydzyński - gwiazda lat sześćdziesiątych polskiej kulturystyki, uważany przez niektórych za najlepszego kulturystę Polski wszechczasów. Przedwcześnie opuścił szeregi kulturystów przenosząc się do teatru pantomimicznego we Wrocławiu.

 
Wzrost: 182 cm, 
Waga: 92 kg, 
Biceps: 48 cm, 
Klatka: 132 cm, 
Wyciskanie sztangi w leżeniu 225 kg.
 
Mieczyslaw_Krydzynski2.jpg
 
Znawcy kulturystyki wróżyli mu wielką przyszłość, mówiło się nawet, że z czasem będzie on pierwszym zawodnikiem, który zagrozi amerykańskim uczestnikom turnieju Mister Olimpia. Niestety, nie tylko trenerzy poznali się na talentach Mieczysława i jego brata Bogusława ( również czołowy polski kulturysta tamtych lat). Docenił ich również legendarny już dziś twórca polskiej pantomimy, Henryk Tomaszewski, który na długie lata zatrudnił braci Krydzińskich na etacie aktora w wrocławskiej pantomimie.
 
Mieczyslaw_Krydzynski6.jpg
 
Z czasem Mieczysław zamieszkał w Szwecji, podjął tam pracę w jednej z restauracji w Sztokholmie, jako szef kuchni. Sam przyznaje, - że trochę zaniedbał sport a konkretnie rzecz biorąc – „obrósł dobrobytem”. Miał jednak momenty, w których zapał brał górę nad „lenistwem”. Gdy dowiedział się, że Sztokholm organizuje zawody kulturystyczne dla weteranów, wziął się do roboty i w ciągu 4 miesięcy tak dopracował siłę i sylwetkę, że zajął drugie miejsce. Należy dodać, że przy okazji zaliczył w wyciskaniu sztangi leżąc 165 kg.
 
Mieczyslaw_Krydzynski.jpg
 
Oto co ma do powiedzenia o swojej kulturystycznej karierze Mistrz Mieczysław Krydziński ( fragmenty rozmowy z Mieczysławem Krydzińskim, opublikowane na łamach archiwalnego numeru KiF): 
 
Koledzy z dawnych lat żałują, że wyjechał Pan z kraju, bo był Pan talentem, jaki rzadko spotyka się w sporcie. Najpierw młodzieżowy mistrz Polski w pływaniu, potem junior- kulturysta, niemal od początku dorównujący najlepszym seniorom... 
 
Z Polski wyjechałem dopiero w roku 1983, akurat został zawieszony stan wojenny, więc mogłem odwiedzić swojego brata, Bogusława, który już w Szwecji mieszkał. Otrzymałem zezwolenie na pobyt stały, więc rozpocząłem naukę języka szwedzkiego, a potem podjąłem pracę w swoim wyuczonym zawodzie, czyli jako szef kuchni. Zresztą do dziś pracuję w tym zawodzie, ale od trzech lat mam jeszcze dodatkowe zajęcie w przemyśle poligraficznym, bo akurat mój syn, Paweł, piastuje tam rolę dyrektora.

Który rok był dla Pana najlepszy w kulturystyce? 
 
1966. Akurat wtedy zostałem mistrzem Polski.
 
Podobno miał Pan niesamowity wynik w tak zwanej siłówce. Pamięta Pan, ile to było? 
 
Trzydzieści lat temu... strasznie dawno, ale jeżeli mnie pamięć nie myli, to było 225 kg w wyciskaniu na ławeczce. 
 
Warto przy okazji dodać, że bez żadnych środków dopingujących... 
 
W latach 60-tych nikt w Polsce nie stosował dopingu. My nie mieliśmy takich możliwości, ja nawet o czymś takim nie słyszałem. Mówiło się wtedy o proteinach, ale do nich miała dostęp tylko kadra narodowa w najpopularniejszych dyscyplinach. 
 
Którego z polskich kulturystów lat 60-tych uważał Pan za najlepszego? 
 
Najlepszy był Antoni Kołecki, a później chyba Paweł Przedlacki, chociaż do grona najlepszych zaliczam również Mariana Rossę, o którym niewiele jednak się pisało jako o kulturyście, bo uprawiał chyba wszystkie dyscypliny sportowe.
 
9a7a1_Mieczyslaw_Krydzynski8.jpg
 
Mieczyslaw_Krydzynski4.jpg
 
Mieczyslaw_Krydzynski5.jpg
 
 
Niech będzie z Wami siła i honor!