Jan Włodarek - przy wadze ciała 87 kg i wzroście 180 cm, jego rekord w wyciskaniu sztangi na ławce wynosił 177 kg. W przysiadzie miał 217 kg, w martwym ciągu 270 kg, a w klasycznym wyciskaniu 137 kg.

 

Obwód bicepsu 45 cm, klatki piersiowej 128 cm – jak sam twierdzi, wszystko naturalnie!

 
JAN WŁODAREK kulturystykę uprawia od 1961 roku. Był reprezentantem Polski, zwycięzcą prestiżowych krajowych i zagranicznych zawodów. W latach 1965 –1971 był najsilniejszym polskim kulturystą, przedstawicielem polskiej szkoły kulturystyki – stworzonej przez red. Stanisława Zakrzewskiego. Przy wadze ciała 87 kg i wzroście 180 cm , jego rekord w wyciskaniu sztangi na ławce wynosił 177 kg. W przysiadzie miał 217 kg, w martwym ciągu 270 kg, a w klasycznym wyciskaniu 137 kg. Obwód bicepsu 45 cm, klatki piersiowej 128 cm - jak sam twierdzi, wszystko naturalnie!
 
Jan Włodarek - przysiad ze sztangą:
 
Jan_przysiad.jpg
 
W zawodach startował 37 razy w czasie od 1962 do 1970 roku. Z tego wygrał 30 razy. Wychowanek Ogniska TKKF Syrenka Warszawa, gdzie ćwiczy systematycznie do dziś, mimo ukończenia 60 roku życia. Był dwukrotnym zwycięzcą Ogólnopolskich Zawodów Kulturystycznych w Sopocie 1966 -1967, w kategorii seniorów (w 1965 roku był drugi). Na arenie międzynarodowej startował razem z samym Arnoldem. Taka okazja trafiła się w roku 1966. Było to w Berlinie, gdzie zaraz po mistrzostwach świata w podnoszeniu ciężarów odbył się turniej o tytuł Mr. Universum. Akurat startowali w tym turnieju obydwaj. Arnold sprawił wtedy wrażenie człowieka pewnego siebie, niedostępnego, nastawionego od razu na zdobycie I miejsca. Niestety, spóźnił się na drugą turę zawodów i został zdyskwalifikowany. Jan Włodarek wylądował wtedy na 10 pozycji w swojej kategorii wzrostowej.
Po zakończeniu kariery sportowej, dał się poznać jako aktywny działacz swojej ulubionej dyscypliny. Przewodniczący Centralnej Komisji Kulturystyki, należał do członków założycieli PZKiTŚ i przez wiele lat pełnił w nim funkcję wiceprezesa.
Sędzia klasy międzynarodowej.
Obecnie jest honorowym prezesem warszawskiej "Błyskawicy", w której ćwiczy rekreacyjnie. Ma bogaty dorobek w publicystyce kulturystycznej.
 
Oto jak Jan Włodarek - jeden z pionierów polskiej kulturystyki, ocenia dzisiejszą kulturystykę:
  - „W Polsce na początku preferowana była siła, sprawność fizyczna i harmonijne umięśnienie; do konieczności rozwoju intelektualnego kulturystów nawoływał jedynie redaktor Stanisław Zakrzewski. Dziś nie chodzi o siłę, nie ma znaczenia sprawność fizyczna, nikt nie pisze o rozwoju umysłu, pozostały tylko mięśnie i u niektórych pusty zachwyt nad ich wielkością, a w tle „koks.
Za dużo wynaturzeń! Na przykład w kulturystyce kobiet. Jak one wyglądają po odwodnieniu? To przecież karykatury. Same ćwiczenia wzbogacają wygląd kobiety, ale na przykład na Mistrzostwach Świata w Katowicach oglądało się już tylko formy patologiczne. Owszem, niech pokazują się kobiety umięśnione i zgrabne, ale bez guzów na rękach i nogach!
 
Oto co ma do powiedzenia Jan Włodarek o : sterydach, metodach treningowych i przygotowaniach do zawodów - w jego czasach:
-„ Wtedy o czymś takim w Polsce się nie słyszało. Dopiero po roku 1970, za sprawą szwedzkiego dyskobola Ricky’ego Brucha, który bił światowe rekordy w tej dyscyplinie i wciąż łapał poważne kontuzje, usłyszeliśmy o sterydach. Bruch zresztą sam chwalił się, że stosuje sterydy, dodając jednak, że to właśnie one są ciągłą przyczyną nadrywania mięśni. Był gwiazdą jednego sezonu. Później nie nadawał się już do startów i normalnego życia. Natomiast my stawialiśmy tylko na systematyczność, bo na nic innego postawić się nie dało. W domu było niebogato, jadło się to, co wszyscy, może tylko trochę więcej wołowego mięsa i sera.

- Metody czerpaliśmy z publikacji twórcy polskiej kulturystyki, Stanisława Zakrzewskiego, a później Henryka Jasiaka. Często ćwiczyliśmy między innymi zatrzymywanie ciężaru w połowie drogi. Były też ćwiczenia sprawnościowe. Potrafiłem na przykład podciągnąć się dwukrotnie jedną ręką na drążku, a także przebiec 60 m w 7 sekund. W wyskoku dosiężnym miałem wyniki w granicach 80 cm.

- Chyba nawet nie było czegoś takiego jak specjalne przygotowania do zawodów. Startowało się z „marszu”. Na przykład po zawodach w Poznaniu siadaliśmy w nocny pociąg i na drugi dzień rano startowaliśmy w Radomiu. Taki był styl. Kiedy człowiek jest wytrenowany i nie bierze koksu, to sprawdza się w każdym układzie. Męczące były zawody w Sopocie (nieoficjalne Mistrzostwa Polski), ponieważ odbywały się w sierpniu. Myślę, że dzisiejsi mistrzowie mogą tego nie pojąc, gdyż start raz w roku jest dla niektórych szczytem możliwości.
 
 
Naturalna sylwetka Jana Włodarka:
 
Jan1.jpg
 
Jan2.jpg
 
Jan4.jpg
 
Jan5.jpg
 
Jan6.jpg
 
Jan8.jpg
 
Jan9.jpg
 
Jan10.jpg
 

Źródło: http://www.jwip.pl

Źródło zdjęć: http://www.kif.pl

Fragmenty tekstu zaczerpnięte z wywiadu, który przeprowadzał Mirosław Prandota z Janem Włodarkiem.

Zdjęcia Jan Rozmarynowski.

 
DOPÓKI WALCZYSZ JESTEŚ ZWYCIĘZCĄ!
Niech będzie z Wami siła i honor!