Muskularny, estetyczny aktor, który zagrał w legendarnym filmie dla miłośników fantasy.

 

"Władca zwierząt" (1982 rok,"The Beastmaster"), to moim zdaniem jeden z lepszych filmów fantasy lat 80-tych. Wspaniałe scenerie, baśniowa otoczka i prosta fabuła ale chwytliwa. Mamy tu głównego bohatera Dar'a (Marc Singer), który dzięki specjalnym zdolnością porozumiewania się ze zwierzętami (pantera, orzeł oraz para gronostajów) chce zemścić się na złowrogim magu Maax'ie. Oczywiście w filmie nie zabraknie potyczek bitewnych, czarów i klimatu rodem z książek "Heroic fantasy", każdy pasjonata fantastyki będzie usatysfakcjonowany.
 

 

Wladca_Zwierzat.jpg

 
Główny bohater Marc Singer naprawdę wyglądał w tym filmie fantastycznie. 32 - letni wówczas aktor, prezentował bardzo atletyczną, a co najważniejsze estetyczną muskulaturę. Był prawdziwym gladiatorem. Zresztą poniżej macie próbkę.
 
Marc_Singer1.jpg
 
Marc_Singer2.jpg
 
1992 roku nakręcili kontynuację „Władca zwierząt 2”, już nie tak dobrą jak pierwszą część, osadzoną w dużej mierze w teraźniejszych czasach. Jednak najbardziej interesująca była forma Marc'a Singer'a, czy w wieku 42-lat nadal posiada formę, która uprawnia go do zagrania tytułowego Dar'a? Zdecydowanie tak! Marc w tym czasie dodał kilka kilogramów mięśni i wyglądał bardziej masywniej.
 
Marc1.jpg
 
Zdecydowanie film polecam każdemu, kto pokochał "Conana" z Arnold'em Schwarzenegger'em, fani "Władcy pierścieni" też myślę, że będą zadowoleni. Chociaż budżet filmu, to tylko 6 milionów, to po latach daje radę, trzeba tylko mieć troszkę wyrozumiałości przy oglądaniu. Osoby w "ery VHS" na pewno dobrze znają "The Beastmaster" i na pewno chętnie "odkurzą" sobie jeszcze raz ten film.
 

 
Marc'a Singer'a, myślę, że śmiało można postawić koło takich współczesnych aktorów-pakerów jak Hugh Jackman ("Wolverine"), Chris Evans ("Kapitan Ameryka"), Chris Hemsworth ("Thor"), Henry Cavill ("Człowiek  ze stali") czy Robin Shou ("Mortal Kombat").