Kulturystyka i kolarstwo = siła i wydolność.

 

Kulturystyka to kultura ciała, wszechstronna tężyzna i kultura fizyczna. Samo uprawianie kulturystyki, zwłaszcza w dzisiejszym rozumieniu zwykłego „pakownia” nie zapewni nam równomiernego rozwoju jednocześnie sylwetki, siły, wydolności, zdrowia. Szeroko rozumiana kulturystyka powinna zawierać elementy innych sportów, takich jak np. zapasy, bieganie, sztuki walki, pływanie, kolarstwo, wspinaczka górska itp. Sam osobiście jestem zapalonym amatorem kulturystyki i kolarstwa, próbując łączyć obie pasje jednocześnie.
 
rower1.jpg
 
rowerzysta_kulturysta.jpg
 
rower2.jpg
 
Obok kulturystyki wybrałem kolarstwo szosowe, pokonując w codziennych treningach od 50 do 100 km dystansu, często po górskich przełęczach - tak wiem, wiem, że kolarstwo i kulturystyka, nie idą ze sobą w parze i trenowanie jednej dyscypliny hamuje postępy w drugiej, ale cóż miłość nie wybiera, a poza tym uważam, że na poziomie amatorskim wszystko można mądrze połączyć i wyciągać korzyści z każdej dyscypliny – prawdziwy sportowiec powinien umieć dźwigać duże ciężary i mieć wydolność do pokonywania maratońskich dystansów pod górę. Jestem zwolennikiem starej polskiej szkoły kulturystycznej - siła, sprawność, piękno.
 
Kulturystyka to bardzo absorbujący sport, który wyjątkowo źle znosi jednoczesną konkurencję innych dyscyplin, a coraz więcej osób pragnie poszczycić się nie tylko ponadprzeciętną masą mięśniową oraz idealnie wyrzeźbioną sylwetką, ale także mieć doskonałą wytrzymałość, z której będzie można zapamiętale korzystać wraz z rozpoczęciem np. sezonu rowerowego. Jak zatem potężny kulturysta, stworzony do krótkotrwałych, ale bardzo intensywnych wysiłków może poprawić swoją wytrzymałość i zacząć się równać z osobami, które trenują tylko w tym kierunku, a przy tym nie spalić swoich ciężko wypracowanych mięśni? Okazuje się, że można z powodzeniem łączyć obie pasje – kulturystykę oraz kolarstwo i to w każdym wieku, trzeba tylko chcieć, łącząc maksymę starej szkoły kulturystycznej: „Siła, sprawność, piękno”. Oto kilka przykładów największych mistrzów „starej gwardii” kulturystyki, którzy zawsze łączyli z powodzeniem obie pasje :
 
Kulturystyka i rower – dwie z pasji Stanisława Kruszyńskiego czołowego kulturysty Polski z lat 70-tych. S. Kruszyński: „Zawsze jak jadę na wakacje, mam ze sobą rower górski, ławeczkę, krótką sztangę i sztangielki. Ten zestaw jeździ ze mną w samochodzie niczym obowiązkowa gaśnica".
 
Stanislaw_Kruszynski.jpg
 
Marek Perepeczko - wiadomo, że jego pasją było również kolarstwo, kiedyś wraz z Danielem Olbrychskim (też aktor o „posągowej budowie”) w ciągu dwóch dni pokonali dystans 400 km na rowerach.
 
Marek_Perepeczko.jpg
 
Arnold zawsze – w każdym wieku, podkreślał swoją pasję do kolarstwa:
 
 1ac9c_Arnold1.jpg
 
Arnold5.jpg
 
170f4_Arnold2.jpg
 
Kalman Szkalak – wybitny kulturysta i wybitny amator cyklista:
 
Kalman_Szkalak1.jpg
 
Kalman_Szkalak2.jpg
 
Tom Platz i Eugen Sandow również propagowali kolarstwo:
 
Tom_Platz.jpg
 
Eugen_Sandow.jpg
 
A co na temat jazdy na rowerze powiedział boski Jay Cutler, przedstawiciel współczesnego bodybuildingu – „Miałem kiedyś rower, ale muszę robić posiłki co dwie godziny i je zjadać, więc wyrzuciłem rower bo nie mam czasu na nim jeździć …
 
Bonus:
Najbardziej muskularne nogi w kolarstwie szosowym – Niemiec Andre Greipel:
 
Andre_Greipel.jpg
 
 
Najbardziej muskularne nogi w kolarstwie torowym i najbardziej muskularny kolarz na świecie – Niemiec Robert Forstemann:
 
Robert_Forstemann1.jpg
 
Robert_Forstemann2.jpg
 
Robert_Forstemann4.jpg
 
Niech będzie z Wami siła i honor !