Specjalnie dla portalu sportowiec.org, rozmowa z oldchoolowym kulturystą, który swoją karierę kulturystyczną spędza w mekce żelaznego sportu.

 

Jim Arrington:

Pozdrowienia z Kaliforni! 

Niedawno wróciłem z Olympia Weekend w Las Vegas, gdzie Phil Heath wygrałem z Kai Greenem zaledwie jednym punktem, broniąc swojego tytułu Mr. Olympia. Natomiast Flex Lewis wygrał kategorię do 212 funtów (96kg). Moim zdaniem ma on najlepsze łydki na świecie, tym bardziej jeżeli weźmiemy pod uwagę jego małych rozmiarów stawy kolanowe! Iris Kyle wygrała Mrs. Olympia po raz ósmy. A zatem przejdzmy do rozmowy.

 Jim.jpg
 
1. Jak zaczęła się Pana przygoda z kulturystyką?
Moja kariera, zaczęła się w 1947 roku, gdy byłem jeszcze dzieciakiem, mierzyłem 176cm i ważyłem tylko 52kg. Znalazłem wtedy reklamę w magazynie, która obiecywała, że nabiorę dużo mięśni. Za pomocą dwóch 14 kilogramowych kul ze stali, które znalazłem w garażu wypracowałem 6 kilogramów wagi w kilka miesięcy, kolejne postępy pojawiły się już po kupieniu kursu Jowetta. Później zacząłem trenować z prawdziwymi ciężarami. 
 
kurs_Jowett.jpg
 
2. Jak zmieniły się zawody kulturystyczne na przestrzeni lat?
Kulturystyka przez lata bardzo urosła jako sport, tak samo jak i kulturyści. Kiedyś zawody kulturystyczne nie miały takiej rangi jak teraz, były to tylko wydarzenia, dodawane na koniec wieczoru olimpijskiego podnoszenia ciężarów, kontrolowanego przez Amatorski Związek Lekkoatletyczny (Amateur Athletic Union - AAU). Pozowało się na podeście w świetle jednego reflektora. Z nadejściem telewizji światła stały się jaśniejsze, niezbędnym było stanie się bardziej brązowym i szczupłym by pokazać się dobrze na ekranie. Do pozowania z czasem została dodana także muzyka, pojawił się większy podział na kategorie (wiek, waga etc.), a konkurencje tj. najlepsze ramiona, plecy, najbardziej muskularny kulturysta zostały wyeliminowane. Zawody stawały się większe, zaczął się także pojawiać pre-judging (pierwsza runda). 
 
3. Wtedy kiedy Pan zaczynał przygodę z kulturystyką, jak wtedy wyglądała kulturystyka? Czy była popularna? Czy było dużo siłowni i trenujących w nich ludzi? Czy dużo widzów przychodziło oglądać zawody kulturystyczne?
W tamtych czasach (lata 50 -te) było niewiele siłowni, większość trenowała w domach i siłowniach w collegu. W Los Angeles większość zawodów odbywała się w hotelowych salach koncertowych mieszczących 300 osób. Pamiętam, że W 1949 odbyły się profesjonalne zawody na największej scenie w mieście, która mogła pomieścić około 3000 fanów. Wszyscy najlepsi kulturyści tamtych czasów (Grimek, Ross, Reeves i każdy kto liczył się w biznesie) tam byli - to było coś.
 
4. W czym tkwi Twój sekret utrzymania tak dobrej formy przez wszystkie lata?
W 1975, miałem przyjemność zadania kilku pytań zwycięzcy Mr. Universe (Arnold Schwarzenegger). Więc zapytałem: "Co jest tajemnicą kulturystyki?", on odpowiedział: "Rób to, co twoim zdaniem jest dla ciebie najlepsze". Dla mnie dobrą rzeczą jest posiadanie celu, a ten cel to zdobycie tytułów krajowych. Problemem jest natomiast mój brak rozmiarów, ale moją sekretną bronią jest przeżycie całej mojej konkurencji. By być w formie, jem to co lubię jednak w prawidłowych ilościach, także ważę się co trening i mierzę swój obwód w pasie co tydzień. Najważniejsze: uwielbiać trenować i trzymać się młodego toku myślenia.  
 
5. Czy ludzie powinni zmieniać treningi wraz z czasem? 
Plany treningowe powinny być często zmieniane, zanim dojdzie do adaptacji ciała. Nasze DNA pragnie budować mięsień na samym końcu, więc trzeba go często zaskakiwać. Polecam też robić dobrą rozgrzewką, aby ochronić stawy przed mikrourazami, które z upływem wieku, mogą dać o sobie znać. 
 
6. Czy ma Pan jakiś ulubionych kulturystów?
John Grimek, Flex Wheeler i Vince Taylor, oni wszyscy są moimi ulubionymi kulturystami wszechczasów. 
 
7. Jest Pan związany z "The Birthplace of the Physical Fitness Boom of the Twentieth Century", czyli Muscle Beach, czym dla Pana jest to miejsce?
Muscle Beach w kalifornijskim Venice jest ważne dla mnie na wielu płaszczyznach. Mimo, że trenuję w Gold Gym w Venice, to właśnie na Muscle Beach najczęściej startowałem w zawodach, zaczynając już w 1978 roku. Dziewięć spośród moich 12 nagród, zostały wygrane na Muscle Beach. Rywalizowanie tam to naprawdę kupa dobrej zabawy, głównie dlatego, że widownia przychodzi tłumnie i po prostu chce przyjemnie spędzić czas. Jest tam świetne atmosfera, wielu ludzi z całego świata tam przychodzi. Gdy ja wychodzę na scenę i ogłaszany jest mój wiek, publiczność wznosi radosne okrzyki, to zdecydowanie pomaga mi czuć się młodym. Chciałbym jeszcze wspomnieć, że Muscle Beach nie zawsze była w Venice. Najpierw otworzona była w sąsiednim mieście Santa Monica. 
 
Muscle_Beach.jpg
 
 

 
 
8. Czy poznał Pan jakiś kultowych olchoolowych kulturystów?  Czy ma Pan jakieś zabawne historyjki związane z kulturystyką?
Ja jako siedemnastolatek ze znajomym, z którym ćwiczyłem, poznaliśmy Armanda Tanny'ego, na dwa tygodnie przed zawodami w 1950 roku, nie prezentował dobrej formy, był po prostu gruby, jednak udało mu się wygrać ten konkurs. Jakoś 55 lat później, zapytałem go: "Jak udało ci się wyrobić sylwetkę w 2 tygodnie?", na co on odpowiedział: "Surowym mięsem!" 
 
Armand_Tanny.jpg
 
 
9. Niedawno obchodził Pan 80 - te urodziny. Jakie cele sobie Pan wyznacza?
Jako, że udało się mi osiągnąć moje 80 lat, teraz mam nadzieję na wygraną w kategorii ponad 80 lat, w zawodach National Masters Championships w Pittsburghu w lipcu. To byłoby zakończenie mych życiowych dążeń.
 

Dziękuje za wywiad.

 
 Jim_Arrington1.jpg
 
Jim_Arrington2.jpg
 
Jim_Arrington4.jpg
 
Jim_Arrington5.jpg
 
Jim_Arrington6.jpg
 
Jim_Arrington9.jpg
 
Jim_Arrington8.jpg
 
Jim_Arrington10.jpg
 
Jim_Arrington11.jpg
 
Jim_Arrington12.jpg