Rozmiar ma znaczenie.

 

Sekretnym marzeniem każdego kulturysty jest mieć jak największą klatę, barki, nogi i plecy. Jest jeszcze coś czego pragnie on najbardziej to grupa mięśniowa, która chyba najlepiej symbolizuje potęgę? Tak, dobrze myślicie to bicepsy. Chyba każdy chce je mieć jak  największe do tego stopnia że sprawią iż nasze rękawki od koszulki miałyby zaraz pęknąć od ich naporu.

Ale czymże byłby nasze nadludzko wielkie bicepsy bez odpowiednio rozwiniętych przedramion. Wyglądały by komicznie i mało estetycznie. Przedramiona przecież to bardzo widowiskowa część ciała, która jest bardzo dobrze widoczna i pięknie komponuje się z ogromnymi ramionami.

Gunnar Rosbo na pewno wiedział, że dobrze rozwinięte przedramiona to podstawa ogólnego wyglądu górnej części ciała każdego szanującego się kulturysty. Gunnar,  czyli "król przedramion" startował w latach 80-tych i w tym czasie jego przedramiona nie miły sobie równych.

Sami oceńcie czy jego przedramiona są jego zaletą, czy może ze względu na gigantyczną wielkość - raczej wadą?

 

W dzisiejszej kulturystyce jedne z największych przedramion posiada Frank Mcgrarh

 
oraz Lee Priest