czyli słów kilka o nadchodzącym sezonie z perspektywy 2008 roku.

W ostatnich dniach nikt z Nas, kibiców futbolu amerykańskiego, nie może narzekać na brak wrażeń. Z uśmiechami od ucha do ucha, z wystarczającym zasobem informacji o "Manning's legacy" czy "Payton's players" oglądaliśmy niedzielne Super Bowl. Na naszym rodzimym podwórku również spore zamieszanie. Wszystko oczywiście za sprawą zmian poczynionych w tegorocznym regulaminie. W tym szumie, powstałym wokół limitów, gdzieś zgubiła się informacja nie mniej istotna, dotycząca nie ekstraklasy, a zaplecza pierwszej ligi. Gdy wszystko było poukładane, dopięte wręcz na ostatni, no może przedostatni guzik, nagle wszystko .... trafił.

 

W momencie gdy dotarła do mnie informacja, że w tegorocznej edycji PLFA II nie wezmą udziału aż trzy zespoły, które pierwotnie deklarowały swój udział, poczułem się nieswojo. Szczególnie, że kilka dni wcześniej robiłem spore porządki w swoich szafkach i natknąłem się na "PLFA Przewodnik dla mediów 2008". Lektura bardzo wciągająca, uświadamiająca jak długą drogę wspólnie przeszliśmy w rozwoju futbolu amerykańskiego w Polsce. Mój wzrok głównie przykuła tabelka, która przedstawiała perspektywy na najbliższe dwa lata. Po kilku dniach poczułem nieprzyjemny dysonans pomiędzy tym co przeczytałem w przewodniku, a tym co obwieściły trzy wspomniane wyżej drużyny.

Nic nas nie powstrzyma przed nieskrępowanym rozwojem...

Ot co zwykła tabela, kilka danych, słupki w kolorze niebieskim i szarym. Nic zatem oszałamiającego. W 2008  zainaugurowała PLFA II, a komisarz Jędrzej Stęszewski mógł już po raz drugi dumnie obwieścić, że "liczba drużyn na starcie podwoiła się". Dwa lata wcześniej zaczynaliśmy od czterech drużyn, a sezon trwał tylko dwa miesiące. Po upływie zaledwie dwóch lat zespołów było już 17, a futbol mógł cieszyć oko kibica od marca do listopada. Prognozy, sporządzane przez ludzi ze związku sprawdzały się co roku. Nie zawsze w stu procentach (w 2009 nie było 18 drużyn, a 14 w PLFA II), ale jednak jednego mogliśmy być pewni- do ligi drużyny dołączały! Cóż takiego się więc stało, że w tym roku zamiast kolejnych nowych, słabych czy silnych beniaminków, mamy uciekinierów?

Zapomniał Pan o Fireballs?

Faktycznie tuż przed rozpoczęciem PLFA 2008, jak grom z jasnego nieba uderzyła mnie wiadomość o rezygnacji 1.KFA Fireballs Wielkopolska. Jedna z najstarszych polskich drużyn, prekursor futbolu nad Wisłą, pamiętająca czasy zamierzchłe, w których niewielu marzyło o kaskach i padach, a co dopiero o półamatorskiej lidze, wycofała się z rozgrywek... PLFA I. Decyzja była związana po części ze względu na  finanse klubu, jak również podyktowana sytuacją kadrową. Włodarze Fireballs chcieli odbudować zespół występując na boiskach zaplecza ekstraklasy, która dopiero co powstała. Czy ówczesna decyzja była słuszna to temat na osobny materiał. Jedno jest pewne to była degradacja, a nie rezygnacja jak w przypadku Griffons AP Słupsk.

Niebezpieczny precedens czy naturalna kolej rzeczy?

Przypadkowy przechodzień rzekłby:

 -W sumie to nie jest taka zła decyzja. Chłopcy zaliczyli bardzo słaby sezon, w którym zdobyli zaledwie 12 punktów (wywalczone w spotkaniu z innym beniaminkiem) co jest niechlubnym rekordem ligi. Zerkniemy w kolejną pozycję w tabelce i ujrzymy następny "rekordzik"- Akademicy pozwolili sobie zaaplikować  337 punktów.

Ciągnie dalej ten już nieco lepiej zorientowany jegomość:

- Z drugiej jednak strony szkoda potencjału jaki drzemał w tym mieście i chłopakach. Sportowo to i może sobie nie radzili, ale w końcu mieli do dyspozycji najpiękniejszy obiekt w Polsce. Podobno nawet tamtejsi działacze piłkarski im zazdrościli. A może to właśnie przez nich ta cała afera z wycofaniem się z rozgrywek?!

Za chwilę przeradza się w prawdziego eksperta i tako rzecze:

- To niewątpliwie niepowetowana strata i równie niebezpieczny precedens. W historii polskiego futbolu nie było jeszcze takiego przypadku. Rodzi się w związku z tym kilka pytań- Czy błąd leży jedynie po stronie klubu, który nie sprostał wyzwaniu? A może to okoliczności (niesprzyjające futbolowi otoczenie) doprowadziły do podjęcia tak skrajnej decyzji? Co jeśli winni jesteśmy MY wszyscy, czyli nasze środowisko! Może to ze względu na zbyt restrykcyjne przepisy, którymi obwarowana jest PLFA?

Prawda jak zawsze leży gdzieś po środku- kochany Arystoteles! Zacznijmy więc od początku:

1. Słaba gra- liczby mówią same za siebie i bezsprzecznie rozstrzygają czy sezon 2009 można zaliczyć do udanych. Dla Akademików jest jednak światełko w tunelu- Tigers Kraków. Dwa lata porażek, niewielka ilość zdobytych przyłożeń itd. Bycie outsajderem, z góry skazanym na niepowodzenie nie jest niczym przyjemnym. Tygrysy doskonale czują smak porażki, ironiczne uśmiechy zawodników innych drużyn mówiące- za rok będzie lepiej. Udało się jednak utrzymać zespół, ba na nowo go poukładać, zaprogramować by zaczął wreszcie wygrywać. Czy w Słupsku nie mogło być inaczej? Wierzę, że jeszcze będzie.

2. Niewykorzystany potencjał- ze świecą szukać drugiego takiego miejsca. Dzięki współpracy z Akademią Pomorską Griffons otrzymali dostęp do uczelnianej infrastruktury. Stadion, na którym rozgrywali domowe spotkania deklasuje pozostałe futbolowe areny. Przychylność władz uczelni, władz miasta- istna kraina mlekiem i miodem płynąca. Ta sielanka najprawdopodobniej zamiast pomóc najbardziej Akademikom zaszkodziła. Pojawili się nieprzychylini działacze piłki kopanej, którzy nie wyobrażali sobie, by kosztem ich ukochanego sportu jacyś "amatorzy" zabierali im kawałek murawy. To co miało pomóc, to co miało być niewątpliwym atutem sprawiło, że Słupsk nie będzie miał swojej drużyny w tegorocznej edycji PLFA II.

3. "Nieżyciowe" przepisy- już w zeszłym sezonie Akademicy mieli problem ze skompletowaniem składu. Pamiętam jak do Radomia przyjechali zaledwie w kilkanaście osób- zmęczenie było niewątpliwie jedną z glównych przyczyn porażki w starciu z Rocks. W tym sezonie byłoby podobnie. Znając zapisy ligi odnośnie minimalnej liczby zawodników w meczowym składzie, podjęto taką a nie inną decyzję. Czy nie powinniśmy zatem zliberalizować przepisów? Naginać prawo pod kogoś to dopiero byłby niebezpieczny precedens. Apele o podnoszenie atrakcyjności, wartości marketingowej ligi a co za tym idzie wszystkich drużyn można by włożyć między bajki.

Rezygnacja Griffons sprawiła nie tylko "sposobność" do ponownego spotkania prezesów drugoligowych klubów, ale przede wszystkim zamknęła wspaniały okres- właśnie rozwoju tego sportu w Polsce? Chyba na tym etapie nie można tego napisać. W innych miastach powstają jak grzyby po deszczu kolejne zespoły. Przykład Griffons pokazuje jednak, że o czymś zapomnieliśmy- wciąż jesteśmy raczkującym sportem i wciąż musimy sobie pomagać! W 2006 roku impulsem do rozwoju Tigers i Knights była wizyta Jędrzeja Stęszewskiego i Jakuba Zdunia, którzy na krakowskich Błoniach pokazywali "z czym to się je". W Bielawie futbol powstał po cześci przez pączkowanie z niedalekiego Wrocławia, w Luboniu od Poznania, na Śląsku od Miners itd. Musimy nadal wyciągać pomocną dłoń, często nie czekając na oficjalne zaproszenie od kolegów, którzy w sąsiednim mieście zaczynają to przez co WSZYSCY przeszliśmy.

Beniaminków brak

W tabelce, od której rozpoczałem artykuł, nieśmiało wpisano PLFA III. Pomysł, który wówczas wydawał się raczej mało realny dzisiaj może okazać się najlepszym wyjściem. W obecnej sytuacji, każdej nowej drużynie będzie ciężko się przebić. PLFA 2010 (bez beniaminków)  dla drużyn nowych (PLFA 2011) nie będzie żadną skalą porównawczą. Bo z kim tu się porównać. Wszyscy poziomem odskoczą jeszcze bardziej- przynajmniej teoretycznie. Trzecia liga mogłaby być inkubatorem, w którym zespoły dojrzewałyby do pełnowartościowych rozgrywek. Jak to osiągnąć- organizowanie szkoleń z przepisów, wspólne treningi zakończone  scrimmage, wewnętrzne sparingi czy spotkania z wyżej notowanymi zespołami. Nie jest to oczywiście ostateczny projekt, a jedynie luźny pomysł, który można twórczo rozwinąć. Jedno jest pewne- zwłoka z podjęciem jakichkolwiek działań może okazać się zabójcza w kontekście rozwoju futbolu w Polsce. Chyba nikt z Nas nie chce pozostać przy stanie obecnym- wszak może być jeszcze lepiej.

 

[poll id=79]

Specjalnie dla portalu Sportowiec.org o absencji w tegorocznej edycji PLFA II Paweł Chwedczuk, trener Tychy Falcons.

Decyzja o rezygnacji ze startu w lidze jest już ostateczna?

Tak, rezygnacja jest już ostateczna.

Jesteście zespołem, który istnieje już kilka dobrych lat. Wasi zawodnicy występowali w lidze grając dla innych drużyn z Waszego regionu. Co zatem było głównym powodem wycofania się z rozgrywek?Na pewno nie brak doświadczenia.

Może nie parę dobrych lat, w lipcu mijają dwa lata dopiero. Głównym powodem niestety były finanse i poniękąd sprawy organizacyjne. Położyliśmy zbyt duże nadzieje w pewnych kwestiach nie przygotowując wyjścia awaryjnego także niestety zostaliśmy na przysłowiowym lodzie. Ale mamy nauczkę z której na pewno wyciągnęliśmy odpowiednie wnioski.

Jak na decyzję podjętą przez zarząd drużyny zareagowali sami zawodnicy?

Zawodnicy na bieżąco są z sytuacją drużyny. Już wcześniej były rozmowy o ponownym zasileniu kadr innych zespołów. Ta decyzja była  dla nich tylko zielonym światłem. Podobnie jak w latach ubiegłych i w nadchodzącym sezonie Falcons zasilą kilka śląskich drużyn. Kilka osób trafiło do Miners, Lions i najprawdopodobniej również Warriors.

Co ta rezygnacja oznacza dla przyszłości Falcons?

Oznacza pewną przebudowę organizacyjną, finansową i kadrową. Mamy nadzieję, że uda pogodzić nam się wszystkie czynniki, które były problemem przez ostatni okres i wyprowadzić całość na właściwy tor. Niebawem mamy zamiar przeprowadzić ponowną rekrutację, z promocją na większą skalę niż dotychczas oraz spróbować wzorem Krakowa i Dolnego Śląska wprowadzić futbol do szkół. Maszyna w końcu musi zacząć funkcjonować jak należy, tylko trzeba znaleźć odpowiednie trybiki.